- Wstawaj, bo się spóźnimy! - krzyknął mi do ucha braciszek. Nie
chciało mi się iść dzisiaj do szkoły, więc postanowiłam nie wstawać.
-
Nigdzie nie idę. - w odpowiedzi usłyszałam tylko śmiech Mateusza
(mojego brata). Nagle ktoś zerwasł ze mnie kołdrę i zwalił z łóżka.
-
Za 20 minut w samochodzie. - powiedział i wyszedł. Moje plany jak
zwykle spełzły na niczym.Westchnęłam i rozejrzałam się po pokoju. Był
duży i przestronny. Miał ściany koloru czarnego. Wisiały na nich zdjęcia
jak i moje rysunki. Trzy drzwi, które prowadziły do korytarza,
garderoby i łazienki, były ciemnie tak samo jak podłoga. Większość półek
wiszących na ścianach zapełniały figurki motocykli, które tak bardzo
kochałam. Jednym ruchem wstałam z podłogi i poszłam do łazienki. Po
krótkim prysznicu poszłam do garderoby i wybrałam zestaw, który mi się
podobał. Była to błękitna przewiewna bluzka i jeansowe szorty. Wzięłam
torbę i telefon i zbiegłam na dol. Chwyciłam po drodze jabłko, założyłam
moje ulubione czarne conversy i wybiegłam z domu. Mateusz czekał już w
samochodzie. Pośpiesznie wsiadłam do samochodu i zanim zdążyłam
cokolwiek powiedzieć auto ruszyło. Jechaliśmy bardzo szybko, lecz mi to
nie przeszkadzało, bo lubiłam szybką jazdę. Po paru minutach byliśmy na
parkingu pod szkołą. Wysiadłam w tym samym momencie co braciszek,
podeszłam do niego, na pożegnanie dałam mu buziaka w policzek i ruszyłam
w stronę szkoły. Gdy chciałam wejść na schody ktoś się na mnie rzucił i
oboje wylądowaliśmy na ziemi. Spojrzałam w oczy tej osoby i od razu
wiedziałam kto to.
- Złaź ze mnie idioto! - powiedziałam rozbawiona i zaczęłam się się śmiać
- Nie chce mi się! Wygodna jesteś, wiesz? - zapytał Bartek.
- Tak wiem, ale teraz ze mnie złaź, bo ludzie się patrzą. - chłopak słysząc moje słowa uśmiechnął się.
-
Niech się patrzą i wiedzą jaka mam piękną przyjaciółkę. - po tych
słowach wybuchliśmy śmiechem. Gdy się uspokoiliśmy zabrzmiał odgłos
dzwonka wzywającego na lekcje. Chłopak zszedł ze mnie i pomógł mi wstać.
Szybkim krokiem ruszyłam w stronę klasy, która znajdowała się na końcu
szkoły. Gdy byłam koło klasy ktoś na mnie wpadł. "Znowu" pomyślałam i
spojrzałam na osobę leżącą na mnie. Był to chłopak o ciemnych włosach i
niebieskich, hipnotyzujących oczach. Nigdy wcześniej go tu nie
widziałam.
- Jak łazisz debilu? - syknęłam. Jego błękitne oczy momentalnie pociemniały.
-
Jak ja łażę? To ty jesteś ślepa i na mnie wpadłaś! - próbowałam go z
siebie zepchnąć, lecz był zbyt ciężki. Widząc moje nieudane próby
zepchnięcia go, zaczął się ze mnie śmiać.
- Czy łaskawy książę
raczyłby ze mnie zejść? - Spytałam morderczym głosem. Chłopak zaśmiał
się pod nosem, lecz później pokręcił przecząco głową.
- Nie zejdę,
dopóki mnie nie przeprosisz. - powiedział głosem nie okazującym
żadnych emocji, lecz na jego buzi pojawił się cwaniacki uśmieszek.
Słysząc to mimowolnie prychnęłam. Co on sobie wyobraża? Że będę go
przepraszać za to, że na mnie wpadł?
- Jeszcze czego. To raczej ty
powinieneś pnie przepraszać. - syknęłam, a chłopakowi uśmiech zszedł z
twarzy. Jednym zwinnym ruchem obróciłam się tak, że teraz ja leżałam na
chłopaku. - Mam nadzieję, że więcej się nie spotkamy. - rzuciłam oschle,
wstałam z chłopaka i weszłam do klasy. Gdy weszłam do klasy
nauczycielki nie było. Szybkim krokiem poszłam w stronę ławki, lecz gdy
byłam w połowie drogi do kasy weszła sorka i powiedziała oschle:
-
Antczak znowu się spóźniłaś. - odwróciłam się w jej stronę i to co
zobaczyłam mnie przeraziło. Mianowicie stała tam ona a za nią znajdował
się chłopak, na którego wpadłam. Był wyższy ode mnie o jakieś 10 cm i
był umięśniony. Ubrany był w czarne spodnie, czerwoną koszulę i czarne
conversy. Na lewej ręce miał pełno bransoletek, a na szyi łańcuszek z
pacyfką. Jego błękitne oczy skierowane były w moją stronę.
- Przepraszam. To się więcej nie powtórzy. -powiedziałam i słodko uśmiechnęłam się do nauczycielki.
-
Mam nadzieję, bo przed tobą jeszcze dwa lata nauki w tej szkole. A
teraz siadaj. - Posłusznie poszłam do swojej ławki - Oto wasz nowy
kolega. Od nowego roku bedzię chodził z wami do klasy. Prosze przedstaw
się. - Zwróciła się do chłopaka.
- Cześć. Mam na imię Kamil i jak już wiecie będę chodził z wami do klasy.
-
Dobrze a teraz usiądź do ławki - powiedziała nauczycielka. Pech chciał,
że jedyne wolne miejsce było koło mnie. Chłopak usiadł na wolnym
miejscu i powiedział:
- Miło znów cię widzieć.
- A mi nie. -
syknęłam i przestałam zwracać na niego uwagę. Po czterdziestu minutach
zadzwonił dzwonek. Wyszłam z klasy i od razu na kogoś wpadłam.
- Znowu na siebie wpadamy. Zacznę myśleć, że na mnie lecisz. -zaśmiał się Bartek
- Przecież wiesz, że lecę na ciebie od zawsze. O której kończysz? - po dłuższym zastanowieniu usłyszałam:
-
O 13 i tak, zawiozę cię do domu. Ale nie ma noc za darmo. O 18 jedziemy
na spacer. - powiedział i odszedł. Ucieszyłam się na te słowa. Z
uśmiechem ruszyłam do klasy, w której miałam fizykę
_______________________________________________________________
Kolejna część opowiadania ;3 Mam nadzieję, że się podoba ~Antek :3
Cześć! Jestem Ola i wraz z moją kuzynką Magdą będziemy pisać dwa różne opowiadania. Jeśli chcecie coś o nas wiedzieć - pytajcie. Postaramy się w najbliższym czasie dodać pierwsze posty naszych opowiadań.
niedziela, 16 lutego 2014
piątek, 14 lutego 2014
Prolog Oli xd
I.
PROLOG
Opierałam
łokcie na ladzie sklepu zoologicznego. Patrzyłam leniwie jak ostatni klienci kierują
się do kasy. Za 10 minut mieliśmy zamykać. Spojrzałam za szybę na inne lokale,
których właściciele także rozliczali swoich ostatnich klientów. Mieliśmy tylko
jedną kasę, która całkowicie wystarczała i którą zajmowała się Magda. Ja
natomiast zajmowałam się klientami – próbowałam pomóc im w każdy możliwy
sposób: zareklamować jakiś towar, służyć dobra radą, czy „zapakować” jakieś
zwierzę do pudełeczka transportowego itd.
Kiedy
już myślałam, że mogę się zacząć zbierać, ponieważ wszyscy klienci byli już
przy kasie, do sklepu wpadł chłopak w kapturze, który szybko wbiegł na górne
piętro, gdzie trzymamy klatki, terraria i akwaria. Przed sklepem widziałam jego
trzech kolegów, którzy z niecierpliwieniem patrzyli co chwile na swoje zegarki.
Kiedy Magda obsłużyła już ostatniego klienta przy kasie, powiedziałam do niej:
- Idź
już ostatni raz nakarmić zwierzęta, ja obsłużę tego klienta, ok?
- Spoko
– powiedziała z lekkim uśmiechem i ruszyła w stronę zwierząt.
Światło zgaszało się automatycznie o 21:10,
czyli 10 minut po naszym wyjściu ze sklepu, a zwierzęta karmiono zaraz po wejściu
rano do sklepu oraz tuż przed wyjściem ze sklepu wieczorem. Każdy miał tu swoją
zmianę, ponieważ pracowali tu sami studenci. Uważam to za dobre rozwiązanie,
ponieważ można zarobić pracą, która była dostosowana godzinami do naszego
planu.
Zauważyłam jak po schodach ostrożnie schodzi
ostatni klient z kwadratowym akwarium w rękach. Obserwowałam jak teraz powoli
kieruje się w moją stronę. To znaczy do kasy. Dopiero jkiedy był, można powiedzieć
zwrócony w moją stronę zauważyłam, że skądś go kojarzę. Te oczy…
Ostrożnie postawił akwarium na ladzie przede
mną i powiedział:
- Cześć. – patrząc mi w oczy uśmiechnął się.
Szczerze mówiąc jeszcze nigdy żaden klient nie zwrócił się do mnie tak…
„bezpośrednio”.
- Cześć. – powiedziałam, z pewnie dziwnym
wyrazem twarzy, ponieważ nadal zastanawiałam się skąd go znam. Po chwili
dodałam – 30 złotych poproszę.
- Już. – odpowiedział sięgając po portfel. Po
chwili podał mi pieniądze. – Pracujesz tutaj?
Zupełnie zaskoczył mnie tym pytaniem. Po co on
chce to wiedzieć…?
- Tak – odpowiedziałam z uśmiechem, ale lekko
zakłopotana.
- Aha, no to do zobaczenia. – uśmiechnął się
szeroko i chwycił akwarium i zaczął kierować się do wyjścia. Kiedy dołączył do
swoich kumpli, ci byli zadowoleni, że w końcu mogą chyba zbierać się do
wyjścia. Kiedy mieli już wychodzić z galerii, mój „były klient” odwrócił się i
jeszcze pomachał mi na pożegnanie. Wtedy nie mogłam wykonać żadnego gestu,
ponieważ uświadomiłam sobie kto to był. To był Connor Ball z zespołu The Vamps.
A więc to jest "Prolog"! Mam nadzieję, że się podoba. Za niedługo wstawię bohaterów ;)
PS. Jakby ktoś zastawił
chociaż jeden komentarz, byłabym ogromnie wdzięczna, ponieważ one dają
mi wielką wenę na dalsze pisanie :>
To Pa ;} ~ Ola
~ Z pasji się nie rezygnuje (1) ~
2 lata później
Siedziałam jak zwykle nad jeziorkiem i wpatrywałam się w taflę wody. Rozmyślałam nad swoim życiem. Przez ostatnie dwa lata bardzo się zmieniłam. Kiedyś zawsze chodziłam uśmiechnięta, lecz teraz uśmiecham się rzadko. Codziennie w nocy dręczą mnie koszmary z wspomnieniami z Wielkiego Wyścigu. Chciałabym cofnąć czas lecz nie mogę... Rozejrzałam się dookoła. Gdzie nie spojrzeć było zielono, tylko jedno drzewo nie miało liści. Podeszłam do niego i zaczęłam mu się przyglądać. Było dokładnie takie jak ja: smutne, nudne i cierpiące. Nagłe coś przykuło moją uwagę. Na gałęzi drzewa znajdował się jeden mały zielony listeczek. Od paru lat drzewo nie miało ani jednego lista, lecz teraz to się zmieniło. Znów usiadłam nad jeziorkiem i rozejrzałam się dookoła. Lato to piękna pora roku. Wszędzie widać wesołe rodziny. Spojrzałam na mój stan z innej strony. Siedząc i rozpaczając nie pomogę sobie ani innym. Postanowiłam zrobić tak jak prosił Michał. Zapomnieć, że żył taki ktoś jak on i zacząć się cieszyć z życia. Uśmiechnęłam się do siebie i wesoła ruszyłam w stronę domu. Po drodze uśmiechałam się do wszystkich przechodniów. W dość szybkim tempie dotarłam do domu i otworzyłam drzwi. Jak zwykle panowała tu zupełna cisza. Tak to jest gdy rodzice są szefami w ważnej firmie, a rodzeństwo często nocuje u koleżanek lub kolegów. Dopiero teraz spostrzegłam, że jestem zmęczona. Szybko się umyłam i przebrałam w pidżamę. Weszłam jeszcze na facebook'a, lecz nie było tam nic ciekawego. Odłożyłam laptopa i poszłam spać. Jutro zaczyna się ostatni tydzień szkoły przed wakacjami.
_________________________________________________
Mam nadzieję, że się podoba. Na początku będzie trochę nudne, lecz później akcja się rozkręci. Jeśli przeczytałeś proszę zostaw komentarz. Dla ciebie to tylko chwila, a dla mnie to motywacja do dalszej pracy. ~Antek :3
Siedziałam jak zwykle nad jeziorkiem i wpatrywałam się w taflę wody. Rozmyślałam nad swoim życiem. Przez ostatnie dwa lata bardzo się zmieniłam. Kiedyś zawsze chodziłam uśmiechnięta, lecz teraz uśmiecham się rzadko. Codziennie w nocy dręczą mnie koszmary z wspomnieniami z Wielkiego Wyścigu. Chciałabym cofnąć czas lecz nie mogę... Rozejrzałam się dookoła. Gdzie nie spojrzeć było zielono, tylko jedno drzewo nie miało liści. Podeszłam do niego i zaczęłam mu się przyglądać. Było dokładnie takie jak ja: smutne, nudne i cierpiące. Nagłe coś przykuło moją uwagę. Na gałęzi drzewa znajdował się jeden mały zielony listeczek. Od paru lat drzewo nie miało ani jednego lista, lecz teraz to się zmieniło. Znów usiadłam nad jeziorkiem i rozejrzałam się dookoła. Lato to piękna pora roku. Wszędzie widać wesołe rodziny. Spojrzałam na mój stan z innej strony. Siedząc i rozpaczając nie pomogę sobie ani innym. Postanowiłam zrobić tak jak prosił Michał. Zapomnieć, że żył taki ktoś jak on i zacząć się cieszyć z życia. Uśmiechnęłam się do siebie i wesoła ruszyłam w stronę domu. Po drodze uśmiechałam się do wszystkich przechodniów. W dość szybkim tempie dotarłam do domu i otworzyłam drzwi. Jak zwykle panowała tu zupełna cisza. Tak to jest gdy rodzice są szefami w ważnej firmie, a rodzeństwo często nocuje u koleżanek lub kolegów. Dopiero teraz spostrzegłam, że jestem zmęczona. Szybko się umyłam i przebrałam w pidżamę. Weszłam jeszcze na facebook'a, lecz nie było tam nic ciekawego. Odłożyłam laptopa i poszłam spać. Jutro zaczyna się ostatni tydzień szkoły przed wakacjami.
_________________________________________________
Mam nadzieję, że się podoba. Na początku będzie trochę nudne, lecz później akcja się rozkręci. Jeśli przeczytałeś proszę zostaw komentarz. Dla ciebie to tylko chwila, a dla mnie to motywacja do dalszej pracy. ~Antek :3
~ Prolog ~
08.08.2012r.
Stoję wśród
wielu wrzeszczących ludzi. Zaczyna się Wielki Wyścig. Michał – mój chłopak
obiecał mi, że po wygranej z tym skończy. Myślicie pewnie o czym mówię. Chodzi
mi o największy nielegalny motocyklowy wyścig w kraju. Mój chłopak zgłosił się
do niego mimo moich próśb o niewystartowanie. Miałam co do tego wyścigu złe
przeczucia. Nie chciałam go zostawiać więc pojechałam z nim. Słyszę głos
prowadzącego krzyczący START i motocykle ruszają. Patrzę tylko w jeden punkt –
czarny pojazd Michała. Na początku jest ostatni, lecz po chwili wychodzi na
prowadzenie. Zanim się obejrzałam zaczęli drugie kółko. Ostry zakręt. Chłopak
nie zwalnia, choć powinien. Widzę tylko
jak uderza w bandę, później ludzie zasłaniają mi widok. Przepycham się w stronę
wypadku. Gdy tam docieram Michał leży bezwładnie na ziemi. Klękam koło niego i
kładę jego głowę na moje kolana. Ledwo oddycha. Ostatkiem sil otwiera oczy i
mówi „Przepraszam… Zapomnij o mnie… Kocham Cię…”. Jego powieki opadają, a
klatka piersiowa przestaje się unosić. Siedzę i tępo wpatruję się w chłopaka.
Nie mogę uwierzyć, że mnie opuścił… Po
moim policzku spływa pojedyncza łza, lecz szybko ją wycierem. Kładę głowę na
klatce piersiowej chłopaka i zamykam oczy. Potem nie widzę i nie czuję już nic.
______________________________________________
Mam nadzieję, że się podoba :) Proszę, jeśli to przeczytałeś zostaw komentarz. Dla ciebie to tylko parę słów, a dla mnie to motywacja do dalszego pisania. ~Antek
______________________________________________
Mam nadzieję, że się podoba :) Proszę, jeśli to przeczytałeś zostaw komentarz. Dla ciebie to tylko parę słów, a dla mnie to motywacja do dalszego pisania. ~Antek
~ Bohaterowie ~
·
Klaudia
Antczak – 17 lat, kończy 1 liceum. Pochodzi z bogatej rodziny. Ma brata –
Mateusza i siostrę – Magdę. Jest szczupła, wzrost: 160 cm. Jej blada cera
świetnie komponuje się z długimi, prawie czarnymi włosami i ciemnoczekoladowymi
oczami. Lubi słuchać rocka, chodzić na spacery i spotykać się z przyjaciółmi.
Jej ulubiony kolor to czarny. Ma paczkę przyjaciół, lecz gdy chce się komuś
wyżalić, idzie do Bartka - przyjaciela, którego traktuje jak brata. Wszyscy
myślą, że jest poukładaną i grzeczną dziewczyną, lecz jej przeszłość ukrywa
wiele mrocznych tajemnic. Miała chłopaka, lecz zginął w wypadku.
·
Kamil
Kurek – 17 lat, kończy 1 liceum lecz przed końcem roku wywalają go ze szkoły i musi przenieść się do innego liceum. Pochodzi z bogatej rodziny. Jest wysoki –
178 cm oraz dobrze zbudowany. Ma błękitne, hipnotyzujące oczy i ciemnobrązowe
idealnie ułożone na żel włosy. Chłopak jest przystojny i sprytnie używa tego do
podrywania dziewczyn, które wpadną mu w oko. Lubi słuchać rocka i chodzić na
imprezy. Jego pasją jest jazda na motocyklu. Kocha wyścigi i towarzyszącą im
adrenalinę. Ma młodszego brata – Maćka i przyjaciela – Klaudiusza.
·
Bartek
Olszewski – 18 lat, kończy 2 liceum. Jego rodzice mają pieniędzy jak lodu.
Jest wysoki - 176 cm i dobrze zbudowany. Lubi jeździć na motocyklu. Swoją
przyjaciółkę – Klaudię traktuje jak młodszą siostrę i nie da jej nikomu
skrzywdzić.
·
Klaudiusz
Kowalkowski – 18 lat, kończy 2 liceum. Jego rodzice są bogaci, ale
kosztem tego nie ma ich w domu. Jest szczupły, wzrost: 170 cm. Lubi jeździć na
motocyklu. Ma jedynego przyjaciela – Kamila, któremu może zawsze się zwierzyć.
____________________________________________
Mam nadzieję, że ktoś to czyta. Jeśli przeczytałeś proszę zostaw po sobie komentarz, dla Ciebie to kilka liter, a dla mnie to motywacja do działania. ~Antek :3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
