I.
PROLOG
Opierałam
łokcie na ladzie sklepu zoologicznego. Patrzyłam leniwie jak ostatni klienci kierują
się do kasy. Za 10 minut mieliśmy zamykać. Spojrzałam za szybę na inne lokale,
których właściciele także rozliczali swoich ostatnich klientów. Mieliśmy tylko
jedną kasę, która całkowicie wystarczała i którą zajmowała się Magda. Ja
natomiast zajmowałam się klientami – próbowałam pomóc im w każdy możliwy
sposób: zareklamować jakiś towar, służyć dobra radą, czy „zapakować” jakieś
zwierzę do pudełeczka transportowego itd.
Kiedy
już myślałam, że mogę się zacząć zbierać, ponieważ wszyscy klienci byli już
przy kasie, do sklepu wpadł chłopak w kapturze, który szybko wbiegł na górne
piętro, gdzie trzymamy klatki, terraria i akwaria. Przed sklepem widziałam jego
trzech kolegów, którzy z niecierpliwieniem patrzyli co chwile na swoje zegarki.
Kiedy Magda obsłużyła już ostatniego klienta przy kasie, powiedziałam do niej:
- Idź
już ostatni raz nakarmić zwierzęta, ja obsłużę tego klienta, ok?
- Spoko
– powiedziała z lekkim uśmiechem i ruszyła w stronę zwierząt.
Światło zgaszało się automatycznie o 21:10,
czyli 10 minut po naszym wyjściu ze sklepu, a zwierzęta karmiono zaraz po wejściu
rano do sklepu oraz tuż przed wyjściem ze sklepu wieczorem. Każdy miał tu swoją
zmianę, ponieważ pracowali tu sami studenci. Uważam to za dobre rozwiązanie,
ponieważ można zarobić pracą, która była dostosowana godzinami do naszego
planu.
Zauważyłam jak po schodach ostrożnie schodzi
ostatni klient z kwadratowym akwarium w rękach. Obserwowałam jak teraz powoli
kieruje się w moją stronę. To znaczy do kasy. Dopiero jkiedy był, można powiedzieć
zwrócony w moją stronę zauważyłam, że skądś go kojarzę. Te oczy…
Ostrożnie postawił akwarium na ladzie przede
mną i powiedział:
- Cześć. – patrząc mi w oczy uśmiechnął się.
Szczerze mówiąc jeszcze nigdy żaden klient nie zwrócił się do mnie tak…
„bezpośrednio”.
- Cześć. – powiedziałam, z pewnie dziwnym
wyrazem twarzy, ponieważ nadal zastanawiałam się skąd go znam. Po chwili
dodałam – 30 złotych poproszę.
- Już. – odpowiedział sięgając po portfel. Po
chwili podał mi pieniądze. – Pracujesz tutaj?
Zupełnie zaskoczył mnie tym pytaniem. Po co on
chce to wiedzieć…?
- Tak – odpowiedziałam z uśmiechem, ale lekko
zakłopotana.
- Aha, no to do zobaczenia. – uśmiechnął się
szeroko i chwycił akwarium i zaczął kierować się do wyjścia. Kiedy dołączył do
swoich kumpli, ci byli zadowoleni, że w końcu mogą chyba zbierać się do
wyjścia. Kiedy mieli już wychodzić z galerii, mój „były klient” odwrócił się i
jeszcze pomachał mi na pożegnanie. Wtedy nie mogłam wykonać żadnego gestu,
ponieważ uświadomiłam sobie kto to był. To był Connor Ball z zespołu The Vamps.
A więc to jest "Prolog"! Mam nadzieję, że się podoba. Za niedługo wstawię bohaterów ;)
PS. Jakby ktoś zastawił
chociaż jeden komentarz, byłabym ogromnie wdzięczna, ponieważ one dają
mi wielką wenę na dalsze pisanie :>
To Pa ;} ~ Ola

Nie chciałaś, abym widziała Twojego bloga, lecz sama do niego doszłam moim chytrym planem... :D
OdpowiedzUsuńPisz, Ola Ola! Pisz pisz! xD
No bo nie chciałam :/
OdpowiedzUsuńTak, bardzo chytry plan XD
A poza tym wolno pisze ://
Trudno trudno, pospiesz się Olu Olu. xD
OdpowiedzUsuńNo Ola Ola, wstaw coś. Ja tu ciekawa jestem jestem.
OdpowiedzUsuń