piątek, 14 lutego 2014

Prolog Oli xd



                                               
                                              I.        PROLOG
  Opierałam łokcie na ladzie sklepu zoologicznego. Patrzyłam leniwie jak ostatni klienci kierują się do kasy. Za 10 minut mieliśmy zamykać. Spojrzałam za szybę na inne lokale, których właściciele także rozliczali swoich ostatnich klientów. Mieliśmy tylko jedną kasę, która całkowicie wystarczała i którą zajmowała się Magda. Ja natomiast zajmowałam się klientami – próbowałam pomóc im w każdy możliwy sposób: zareklamować jakiś towar, służyć dobra radą, czy „zapakować” jakieś zwierzę do pudełeczka transportowego itd.
  Kiedy już myślałam, że mogę się zacząć zbierać, ponieważ wszyscy klienci byli już przy kasie, do sklepu wpadł chłopak w kapturze, który szybko wbiegł na górne piętro, gdzie trzymamy klatki, terraria i akwaria. Przed sklepem widziałam jego trzech kolegów, którzy z niecierpliwieniem patrzyli co chwile na swoje zegarki. Kiedy Magda obsłużyła już ostatniego klienta przy kasie, powiedziałam do niej:
 - Idź już ostatni raz nakarmić zwierzęta, ja obsłużę tego klienta, ok?
 - Spoko – powiedziała z lekkim uśmiechem i ruszyła w stronę zwierząt.
  Światło zgaszało się automatycznie o 21:10, czyli 10 minut po naszym wyjściu ze sklepu, a zwierzęta karmiono zaraz po wejściu rano do sklepu oraz tuż przed wyjściem ze sklepu wieczorem. Każdy miał tu swoją zmianę, ponieważ pracowali tu sami studenci. Uważam to za dobre rozwiązanie, ponieważ można zarobić pracą, która była dostosowana godzinami do naszego planu.
 Zauważyłam jak po schodach ostrożnie schodzi ostatni klient z kwadratowym akwarium w rękach. Obserwowałam jak teraz powoli kieruje się w moją stronę. To znaczy do kasy. Dopiero jkiedy był, można powiedzieć zwrócony w moją stronę zauważyłam, że skądś go kojarzę. Te oczy…
  Ostrożnie postawił akwarium na ladzie przede mną i powiedział:
- Cześć. – patrząc mi w oczy uśmiechnął się. Szczerze mówiąc jeszcze nigdy żaden klient nie zwrócił się do mnie tak… „bezpośrednio”.
- Cześć. – powiedziałam, z pewnie dziwnym wyrazem twarzy, ponieważ nadal zastanawiałam się skąd go znam. Po chwili dodałam – 30 złotych poproszę.
- Już. – odpowiedział sięgając po portfel. Po chwili podał mi pieniądze. – Pracujesz tutaj?
Zupełnie zaskoczył mnie tym pytaniem. Po co on chce to wiedzieć…?
- Tak – odpowiedziałam z uśmiechem, ale lekko zakłopotana.
- Aha, no to do zobaczenia. – uśmiechnął się szeroko i chwycił akwarium i zaczął kierować się do wyjścia. Kiedy dołączył do swoich kumpli, ci byli zadowoleni, że w końcu mogą chyba zbierać się do wyjścia. Kiedy mieli już wychodzić z galerii, mój „były klient” odwrócił się i jeszcze pomachał mi na pożegnanie. Wtedy nie mogłam wykonać żadnego gestu, ponieważ uświadomiłam sobie kto to był. To był Connor Ball z zespołu The Vamps.







  A więc to jest "Prolog"! Mam nadzieję, że się podoba. Za niedługo wstawię bohaterów ;)
PS. Jakby ktoś zastawił chociaż jeden komentarz, byłabym ogromnie wdzięczna, ponieważ one dają mi wielką wenę na dalsze pisanie :>

To Pa ;} ~ Ola

4 komentarze:

  1. Nie chciałaś, abym widziała Twojego bloga, lecz sama do niego doszłam moim chytrym planem... :D
    Pisz, Ola Ola! Pisz pisz! xD

    OdpowiedzUsuń
  2. No bo nie chciałam :/
    Tak, bardzo chytry plan XD
    A poza tym wolno pisze ://

    OdpowiedzUsuń
  3. Trudno trudno, pospiesz się Olu Olu. xD

    OdpowiedzUsuń
  4. No Ola Ola, wstaw coś. Ja tu ciekawa jestem jestem.

    OdpowiedzUsuń